Ułatwienia dostępu

Offcanvas Section

30.05.2026 Kaga-Bandoro

Za czym tak naprawdę tęskni serce człowieka?

Zanim będziemy mieli okazję przynajmniej z niektórymi spotkać się podczas Niedzieli Misyjnych w Polsce na moim urlopie, chciałabym podzielić się z Wami tym co dzieje się w Kaga-Bandoro i dwoma pomysłami, których realizacja zaczyna raczkować.

Są takie dni, które pozostają w pamięci na zawsze, które wypełnione są po brzegi tym co dobre, piękne i prawdziwe.

Od 30 kwietnia do 3 maja odbywała się w Sanktuarium Maryjnym w Mbrès Pielgrzymka Diecezjalna, pierwsza po 14 latach przerwy i mam wrażenie, że wierni diecezji Kaga-Bandoro tęsknili za tym wydarzeniem każdego dnia przez te 14 długich lat.

Gdy w Polskim kontekście słyszymy słowo pielgrzymka pierwsze stają nam przed oczami zorganizowane grupy, które w miesiącach wakacyjnych, zmierzają pięknymi polnymi, leśnymi drogami, mijając miasta i wioski, doświadczając ludzkiej życzliwości i gościnności, ze śpiewem i modlitwami na ustach i z intencjami w sercach na Jasną Górę do Maryi.

Wierni z każdego zakątka diecezji Kaga-Bandoro, której powierzchnia wynosi 95 000 km², przybyli pieszo lub rowerami, motocyklami albo trójkołowymi przyczepkami, samochodami jakie tylko udało się zorganizować osobowe, ambulans, ciężarowy, pożyczony lub własny, sąsiada, parafii czy muzułmańskiego sprzedawcy, indywidualnie lub w grupach parafialnych do Sanktuarium Matki Bożej w Mbrès.

Sanktuarium- brzmi podniośle, od razu myślimy o pięknych świątyniach, z wielowiekową, albo przynajmniej wieloletnią tradycją, o obrazach, figurach, o historiach które przekazywane z pokolenia na pokolenie umacniają wiarę i kultywują ludową pobożność, o modlitwach wyszeptanych w sercach, zapisanych na kartkach i wrzuconych do skrzynek z intencjami, o uroczystościach odpustowych. W Republice Środkowoafrykańskiej wiele spraw jest prostsze, zwyczajniejsze, choć bywają i takie których drugiego dna chyba nikt tak naprawdę do końca nie potrafi odkryć i zrozumieć, które mają historię przerywaną rebeliami i rozruchami. Tradycja pielgrzymek do Sanktuarium Maryjnego w Mbrès należy do tych pierwszych. Tutejszemu Kościołowi wystarczyła figura Maryi, piękne okoliczności przyrody, monumentalne skały, niewielka grota i miejsce które pomieści każdego, tak jak serce Matki.  Pierwsza pielgrzymka, którą wspominają tutejsi wierni odbyła się w 1999 roku, czyli dwa lata po tym jak decyzją Św. Jana Pawła II została ustanowiona Diecezja Kaga-Bandoro.

W tym roku po Zmartwychwstaniu, czekając na Zesłanie Ducha Świętego mogliśmy jako Wspólnota przeżyć 3 wyjątkowe dni u Matki. W centrum każdego z tych dni była Eucharystia przeżywana w duchu radości paschalnej. Wysłuchaliśmy konferencji „Maryja wzór pielgrzyma nadziei” oraz „Maryja, Matka Boga i Matka Kościoła”, ludzie mieli okazję zapytać o to co nurtuje ich serca. Był czas na modlitwę różańcową, adorację Najświętszego Sakramentu, na procesję światła, na koncerty ewangelizacyjne oraz na bycie dla i z braćmi i siostrami. Był jeszcze jeden szczególny punkt programu pielgrzymki nabożeństwo pokutne i czas na sakrament miłosierdzia. Wiem, że dla wielu pielgrzymów był to moment szczególnych łask. Kapłani czekali w różnych miejscach na około groty, a w tle widać było ruiny budynków, które przed laty służyły pielgrzymom, a które zostały zniszczone, zburzone przez rebeliantów. Niektórzy po wielu latach przystępowali do sakramentu, dostępując łaski przebaczenia tym, którzy przeciw nim zawinili, łaski pojednania, odpuszczenia grzechów, pokoju i umocnienia w słabościach. Gdy podczas nabożeństwa modliłam się o łaskę mądrości, delikatności i zrozumienia dla kapłanów, o dar skruchy i świętości dla wiernych przystępujących do sakramentu, dwie panie, które siedziały obok mnie na słomianej macie zaczęły przeglądać książeczkę do nabożeństwa. Później cicho o czymś rozmawiać w języku sango. Przesiadłam się do nich, a one najpierw wybadały czy mówię w sango czy tylko po francusku, a przekonawszy się, że jestem „swoja” poprosiły o pomoc w przygotowaniu do spowiedzi. Długo rozmawiałyśmy, chciałam żeby zrozumiały, że istotą sakramentu pojednania nie są bezbłędnie wyrecytowane formuły, których muszę się przyznać i ja nie znam ani po francusku ani w sango ale miłosierna i bezgraniczna miłość Boga do każdego swojego dziecka, nawet tego najbardziej zagubionego. I gdy wracały pojednane z Bogiem były tak piękne i promienne, że tylko doświadczenie łaski może tak przemieniać człowieka.

Jest jeszcze jeden element, który sprawił, że ten krótki czas był tak wyjątkowy i umacniający- doświadczenie braterstwa. Pielgrzymi spali we wszystkich większych budynkach w mieście: w szkołach, salach katechetycznych, w starej kaplicy, w domu kultury a i tak brakowało miejsca na podłodze, nikt nie narzekał tylko przesuwał się bliżej sąsiada aby jeszcze ktoś mógł się zmieścić. Rosyjscy żołnierze z kompani Wagnera, których sprowadził do Republiki Środkowoafrykańskiej prezydent Faustin-Archange Touadera, aby pomogli uporać się z rebeliantami, chociaż zajmują bezprawnie dawny dom sióstr, które posługiwały w parafii w Mbrès, użyczyli swojego agregatu i pompowali 24/24h wodę dla pielgrzymów. Ducha jedności można też było doświadczyć wśród tych, którzy na co dzień posługują w diecezji Kaga-Bandoro, wśród księży, sióstr, misjonarzy nawet ci, którzy do tej pory zamieniali ze sobą zaledwie kilka grzecznościowych zdań, albo załatwiali jakieś techniczne sprawy, tam u boku Matki potrafili siedzieć do późnych godzin nocnych i w zaufaniu i otwartości dzielić się wiarą, trudnościami, sobą i być dla drugiego. Ekipa pastoralna była też razem w modlitwie za księdza Placida, który był w terminalnym stadium choroby i przechodził z tego świata do domu Ojca. I choć czasami trzeba było poczekać na wodę, czy wolne miejsce przy stole nikomu nic nie brakowało, a łaski rozlewały się na nas w obfitości.

Serce człowieka tęskni za Matką, bo u Niej znajduje pokój.

A teraz słów kilka o 2 inicjatywach, które w afrykańskim tempie zaczynają nabierać kształtów. Z wykształcenia jestem pedagogiem i to szczególnie w tej dziedzinie posługuję również na misjach. Przez ostatni rok odwiedzałam szkoły w diecezji Kaga-Bandoro poznając ich historię, stan techniczny, trudności lokalnej społeczności dotyczące edukacji. I przed wejściem do niejednej placówki musiała sobie powtarzać z całym przekonaniem, że dla Boga nie ma nic niemożliwego bo inaczej trudno byłoby nie załamać rąk i nie wycofać się z jakiejkolwiek inicjatywy. Zacznę od kwestii technicznych budynki wielu szkół i przedszkoli są bardzo zniszczone, czasem, warunkami atmosferycznymi, rebelią i można by tak długo wymieniać powody. Niekiedy zajęcia odbywają się w salkach parafialnych, które wcale nie są w lepszym stanie. Rodzice nie raz muszą wybierać które ze swoich dzieci posłać do szkoły, bo na opłacenie czesnego wszystkim pociechom nie mają środków. Teoretycznie edukacja w Republice Środkowoafrykańskiej jest obowiązkowa i bezpłatna, państwo nie radzi sobie jednak z zapewnieniem środków na wypłaty dla nauczycieli, nie daje też dotacji na remonty i wyposażenie szkół chociażby w podstawowe sprzęty takie jak zwykłe, czarne tablice, stąd też konieczność pobierania opłat od rodziców. Jeśli chodzi o nauczycieli część z nich to ludzie bez formalnego przygotowania pedagogicznego, uczą w klasach do których uczęszcza nie mniej niż 40 uczniów a zdarza się, że klasy są dwupoziomowe co oznacza, że w tym samym czasie i w jednej sali nauczyciel zajmuje się uczniami klasy czwartej i piątej. Gdy prowadziłam szkolenia podnoszące kompetencje, wielu z nich deklarowało, że ostatni raz brali udział w kursie doszkalającym ponad 15 lat temu. Jeszcze uczniowie, bo to oni przecież są najważniejsi w tym całym szkolnym zamieszaniu. W naszym regionie są to dzieci z doświadczeniem traumy rebelii, które musiały uciekać z rodzicami do buszu aby się schronić, opuszczały swoje domy tak jak stały, zabierając ze sobą tylko to co udało im się unieść, które mieszkały w obozach dla wewnętrznie przesiedlonych, które mają za sobą doświadczenie przemocy w różnych jej formach, dzieci które doświadczają skrajnego ubóstwa często również głodu. Praca z takimi uczniami wymaga szczególnych kompetencji i wysokiej wrażliwości. Śp. Ks. Piotr Pawlukiewicz często w swoich kazaniach powtarzał, że z braku rodzi się lepsze i te nasze 2 projekty chyba są właśnie takie. Pierwszy to Atelier Pedagogiczne- taka pracowania, w której z lokalnych, dostępnych materiałów będą tworzone pomoce dydaktyczne. Początkowo do przedszkoli i początkowych klas szkoły podstawowej. Mamy już salę, dużą i przestronną choć wymagającą remontu. Po wakacjach staną w niej 3 maszyny do szycia, stanowisko z dłutami i kilka innych mniejszych narzędzi abyśmy mogli wyposażyć placówki edukacyjne i sprawić, że lekcje będą ciekawe, klasy kolorowe a przyswajanie wiedzy będzie miało również elementy zabawy dającej radość, by choć kilka lat dzieciństwa upłynęło uczniom w atmosferze beztroski, spełniania marzeń i z wiarą w lepsze jutro. Trzy młode dziewczyny, które z różnych powodów musiały przerwać swoją edukację od 1 czerwca rozpoczynają szkolenie u miejscowego krawca, tak aby po wakacjach to właśnie one mogły z godnością pracować w Atelier, tworzyć z lokalnych materiałów kolorowe cuda do przedszkoli i szkół, a przy okazji odbudowywać poczucie własnej wartości. Gdy ich historie będą miały już swój happy end jeśli tylko się zgodzą podzielę się nimi.

Drugi projekt to Akademia Mobilna. Wśród misjonarzy krąży taki żart, że głównym narzędziem głoszenia Dobrej Nowiny jest samochód i wiele w tym prawdy. Bo jak dostać się do odległych wiosek z sakramentami, jak zawieźć chorego, który wymaga leczenia w stolicy gdy odległość to 350 km, albo jak pomóc nauczycielom, którzy uczą w wiosce przy granicy z Czadem i wiele innych sytuacji… Ale Pan Bóg nie umie dawać mało stąd nasz śmiały pomysł i wiara w to, że uda nam się zdobyć cztery koła. Grupa pedagogów, 4-5 osób, oddanych i przygotowanych ludzi chciałaby odwiedzić każdą ze szkół w diecezji i spędzić w niej tydzień. Przeznaczyć 2 dni na szkolenia dla nauczycieli, 2 dni na spotkania z rodzicami, którzy często sami są niepiśmienni i nie do końca rozumieją swoją rolę w procesie edukacji ich dzieci, popracować też nad ich poziomem kompetencji wychowawczych. Kolejne 2 dni to czas poświęcony dzieciom na zajęcia które uczą nazywanie i wyrażania emocji i potrzeb, które kształtują umiejętności komunikacyjne, wzmacniają wiarę we własne siły i możliwości, po prostu dają nadzieję na lepszą przyszłość i motywację aby o nią zawalaczyć. Ostatni dzień to wspólne świętowanie. Dlaczego taka forma? Ponieważ obejmie ona największą grupę ludzi, społeczności aż 9 szkół i 7 przedszkoli- pozostawię dalszą matematykę umysłom ścisłym, bo ja jestem 100% humanistką. Gdyby Akademia działała w centrum, niewielu mogłoby skorzystać z takich zajęć, ze względu na dystans, koszty, niemożność zostawienia gospodarstwa i młodszych dzieci i wiele innych powodów. Często nauczyciele skarżą się na rodziców, rodzice na dzieci, a dzieci przecież tutaj głosu nie mają i my chcielibyśmy z Bożą i ludzką pomocą to zmienić. Dlaczego do wszystkich naraz, bo to jest wielki atut tutejszego społeczeństwa które żyje razem i jedni od drugich są zależni w takim dobrym, braterskim tego słowa znaczeniu i każdy ma swoją rolę i swoje zadania i bez niego będzie pozostałym czegoś, kogoś brakowało.

Kończąc chciałabym przypomnieć słowa Nelsona Mandeli, który znał Afrykę i konsekwencje braku pokoju a mówił, że edukacja to najpotężniejsza broń, której możesz użyć, aby zmienić świat.

Mam nadzieję, że każdy z Was będzie częścią tych raczkujących projektów i wyszepta zdrowaśkę, pośle dobrą myśl i energię, będzie śledził ich rozwój lub wesprze w taki sposób jaki tylko może, zmieniając świat na lepsze. Ja ze swojej strony obiecuję zdawać relację z postępów i nie poddawać się gdy przyjdą trudności, bo wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.

Z misyjnym pozdrowieniem

Gosia Kiedrowska

 

 

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanym przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. (dalej: Dekret) informuję, że:

  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Opolska z siedzibą przy ul. Książąt Opolskich 19 w Opolu, reprezentowana przez Biskupa Diecezjalnego Andrzeja Czaję;
  2. Kontakt do Inspektora ochrony danych w Diecezji Opolskiej to: tel. 77 454 38 37, e-mail: [email protected];
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu zapewnienia bezpieczeństwa usług, celu informacyjnym oraz pomiarów statystycznych;
  4. Przetwarzanie danych jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności, gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem;
  5. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Opolska oraz Redaktor Strony.
  6. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane do publicznej kościelnej osoby prawnej mającej siedzibę poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
  7. Pani/Pana dane osobowe z uwagi na nasz uzasadniony interes będziemy przetwarzać do czasu ewentualnego zgłoszenia przez Pana/Panią skutecznego sprzeciwu;
  8. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania zgodnie z Dekretem;
  9. Ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych (adres: Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: [email protected]), gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy Dekretu;
    10. Przetwarzanie odbywa się w sposób zautomatyzowany, ale dane nie będą profilowane.