„Kościół, który można nazwać warsztatem zbawienia, jest przestrzenią, która również wymaga pracy i zaangażowania” – mówił bp Waldemar Musioł, w niedzielę 3 maja, podczas odpustu ku czci św. Józefa w sanktuarium w Prudniku-Lesie.
W homilii biskup pomocniczy diecezji opolskiej zwrócił uwagę, że początek maja kieruje uwagę wiernych nie tylko ku Maryi, ale także ku św. Józefowi. „Ewangelia nazywa go człowiekiem sprawiedliwym” – przypomniał, wskazując, że na tę sprawiedliwość składały się jego pokora, posłuszeństwo wobec Boga oraz czyste serce, zdolne słuchać i wypełniać Jego wolę. Podkreślił również znaczenie pracowitości świętego, której „symbolem jest nazaretański dom i ciesielski warsztat”.
Jak zaznaczył bp Musioł, warsztat św. Józefa przypomina o wartości ludzkiej pracy jako części Bożego planu miłości. „Przez pracę jesteśmy powołani do pielęgnowania i strzeżenia dóbr stworzenia, a tym samym uczestniczymy w trwającym dziele stworzenia jako współpracownicy Boga” – mówił. Dodał, że praca upodabnia człowieka do Stwórcy, który „nieustannie działa” (por. J 5,17).
Hierarcha nawiązał także do nauczania Soboru Watykańskiego II, które ukazuje Kościół jako lud Boży w drodze. Wskazał, że obrazy te są zaproszeniem do aktywnego udziału wszystkich ochrzczonych w życiu Kościoła oraz do współodpowiedzialności za jego misję.
„Chciałbym zaprosić każdą i każdego z was do gorliwszej pracy w Bożej winnicy, do wspólnego wysiłku i dzielenia odpowiedzialności za Kościół” – mówił, przypominając, że każdy ochrzczony, poprzez udział w powszechnym kapłaństwie, jest powołany do głoszenia dzieł Boga.
Podkreślił przy tym, że warunkiem owocnego zaangażowania jest osobista relacja z Chrystusem. „. Kapłaństwo bowiem to nie doskonalenie sposobu reklamowania Boga, to nie uczenie się tanich sztuczek, by przekonać innych do Ewangelii i nauczania Kościoła, to nie koncentrowanie się na statystykach i ich podbijaniu” – tłumaczył bp Musioł, zaznaczając, że „kapłan w powszechnym rozumieniu kapłaństwa, musi być lustrem, w którym inni mogą dostrzec dobroć i miłość Boga, to ten, w którego słowach, gestach i postępowaniu widać, że Jezusa ma w sercu, żyje Jezusem i z Jezusem, że pachnie Jego Ewangelią”.
Biskup podkreślił, że „dopiero coraz głębsze zjednoczenie z Jezusem uzdalnia do takiego zaangażowania w Kościele, które prowadzi do głoszenia zbawienia i uświęcania świata, czyniąc go bardziej Bożym”. Zwrócił jednocześnie uwagę, że choć cieszy obecność młodych zaangażowanych w liturgiczną służbę ołtarza, Dzieci Maryi czy schole, to nie zawsze znajdują oni wsparcie wśród dorosłych. „Zdarza się, że duszpasterze nie znajdują sprzymierzeńców w rodzicach, gdy próbują zaprosić kolejne dzieci i młodzież do tych wspólnot” – zauważył.
Jak dodał, widoczna jest także obecność osób dorosłych w różnych posługach, takich jak nadzwyczajni szafarze Komunii św., kościelni czy muzycy, jednak nie wszystkie formy zaangażowania spotykają się z powszechnym zrozumieniem. „Towarzyszymy jako diecezja młodszym i starszym w odkrywaniu ich charyzmatów oraz w rozeznawaniu powołania do stałych posług lektora, akolity i katechisty, ale w naszych prezbiteriach i salkach wciąż jest o wiele więcej miejsca” – zaznaczył.
Zwracając się bezpośrednio do wiernych, bp Musioł zachęcił do większego zaangażowania w życie Kościoła. Podkreślił, że nie chodzi o stawianie zarzutów, lecz o zaproszenie do współtworzenia wspólnoty poprzez ofiarowanie swojego czasu, talentów i zdolności w służbie Bogu i ludziom. Wskazał przy tym, że potrzebne jest nie tylko zaangażowanie we wspólnotach parafialnych, ale także odważne świadectwo wiary w codziennym życiu.
„Ofiarujcie Bogu swój czas, talenty i zdolności w służbie innym” – zachęcał bp Musioł. Zwrócił uwagę, że istnieją środowiska, do których duchowni nie docierają, a które są naturalnym miejscem działania świeckich. „Świat czeka, abyśmy naszym życiem ogłaszali dzieła Tego, który nas wezwał” – podkreślił.
Monika Chrzanowska
fot. ks. Paweł Chyla
1 maja w Jemielnicy odbyło się Walne Zgromadzenie Bractwa Świętego Józefa. Przewodniczył mu bp Waldemar Musioł, rektor wspólnoty od początku jej istnienia, czyli od 1 maja 2012 roku. Podczas nabożeństwa powierzano Bogu, za wstawiennictwem Matki Najświętszej i św. Józefa, intencje przekazane diecezjanom przez Biskupa Opolskiego na miesiące maj i czerwiec.
Rektor Bractwa zachęcił jego członków, aby z nowym zapałem podejmowali obowiązki formacyjne wynikające z przynależności do wspólnoty, stając się gorliwymi i wiernymi uczniami Chrystusa.
W szeregi wspólnoty przyjęto 14 nowych członków. Obecnie Bractwo liczy 1119 osób.
Bp Musioł podziękował członkom Bractwa za podejmowane inicjatywy, jednocześnie zachęcił do pogłębienia życia duchowego. „Chciałbym dziś zaprosić was do jeszcze większego wysiłku w budowaniu tożsamości ucznia Jezusa” – mówił.
Jak zaznaczył, nie sposób być skutecznym misjonarzem ani przekonującym świadkiem Chrystusa bez ugruntowanej tożsamości ucznia. „Tożsamość tę zdobywa się na drodze formacji” – podkreślił, dziękując duszpasterzom Bractwa św. Józefa oraz wszystkim zaangażowanym w proces formacyjny.
Hierarcha zwrócił uwagę na konieczność łączenia aktywności z pogłębionym życiem duchowym. „Idąc wszerz, nie możemy zapominać o drodze w głąb, przede wszystkim w głąb własnego serca” – mówił. Zachęcał do udziału w rekolekcjach, pielgrzymkach i spotkaniach formacyjnych, jednocześnie zaznaczając, że same okazjonalne wydarzenia nie wystarczą. „Formacja powinna dokonywać się w codzienności, bo to ona ma być przestrzenią dojrzewania i wzrastania” – podkreślił.
Odwołując się do spotkań Jezusa z uczniami po zmartwychwstaniu, wskazał, że uczeń Chrystusa to ten, który sięga do Pisma Świętego i jego interpretacji, uczestniczy w Eucharystii, szuka odpowiedzi na swoje wątpliwości oraz zaprasza Jezusa do swojej codzienności. Bp Musioł zaznaczył, że troska o tożsamość ucznia przekłada się na świadectwo wiary. „Jeśli będziemy o nią dbać, pojawi się w nas więcej odwagi i siły ducha, by autentycznie pełnić misję w świecie” – dodał.
Monika Chrzanowska
fot. Wieńczysław Adamski
„Jeśli chcemy, żeby dzieci były uczniami Chrystusa, to my musimy być dla nich misjonarzami” – mówił biskup opolski Andrzej Czaja, w piątek 1 maja, podczas XIV Diecezjalnego Święta Rodziny w Jemielnicy.
W homilii biskup nawiązał do słów psalmu, które wielokrotnie wybrzmiały podczas liturgii: „Pracę rąk naszych wspieraj, Panie Boże”. Jak podkreślił, Bożego wsparcia potrzebują nie tylko rolnicy czy kapłani, ale każdy człowiek; zarówno w pracy zawodowej, jak i w życiu rodzinnym oraz w wysiłku duchowego rozwoju. „Potrzebujemy tego wsparcia także w pracy nad sobą, by stawać się coraz bardziej dojrzałymi chrześcijanami” – zaznaczył.
Hierarcha wskazał, że Bóg formuje człowieka, ale oczekuje jego współpracy i otwartości. Jako wzór takiej postawy przywołał Maryję i św. Józefa. „Kiedy Bóg powierzył im Jezusa, przyjęli ten dar z wielką ufnością i wiarą, czyniąc całe swoje życie służbą Chrystusowi” – mówił, dodając, że ich otwartość przyniosła obfite owoce.
W dalszej części homilii bp Czaja odniósł się do wychowania religijnego dzieci i młodzieży. Podkreślił, że przekaz wiary w rodzinie i parafii jest dziś szczególnym wyzwaniem. Zwrócił uwagę, że wielu rodziców doświadcza bólu związanego z odejściem dzieci od praktyk religijnych. „Słyszymy często, że rodzice starali się wychować dzieci po chrześcijańsku, a mimo to młodzi odchodzą od wiary” – zauważył.
Biskup zaznaczył, że modlitwa o Boże wsparcie powinna obejmować także trud wychowania religijnego. „Jeśli chcemy oczekiwać Bożej pomocy w chwilach kryzysu, musimy wcześniej dać z siebie wszystko w przekazie wiary” – podkreślił, dodając, że nie można lekceważyć Ewangelii i przykazań w wychowaniu dzieci.
Zachęcał rodziców do zaangażowania od najwcześniejszych lat życia dziecka. „Trzeba przekazywać wiarę od pierwszych chwil – przez słowa o miłości Jezusa, opowieści o Jego dziełach i wspólną modlitwę, zaczynając od znaku krzyża” – wskazywał.
Na zakończenie bp Czaja wezwał do budowania silnych, wierzących rodzin. „Buduj dobrą rodzinę i wychowuj w niej swoje dzieci, gdyż to jest najpiękniejszy sposób budowania Kościoła i twoja droga do domu Ojca” – mówił. Przestrzegł jednocześnie przed lekceważeniem Boga, podkreślając, że Jego błogosławieństwo wymaga wierności i zaangażowania.
Monika Chrzanowska
fot. Wieńczysław Adamski
Dobiegła końca zbiórka Domu Nadziei w Opolu dla mieszkańców Ukrainy. Dzięki dobroci i hojności darczyńców udało się zebrać 65 tyś. zł.
Środki te zostały przekazane bp. Aleksandrowi Jazłowieckiemu, biskupowi pomocniczemu diecezji kijowsko-żytomierskiej oraz s. Marii Marcie Przywarze SSpS z prowincji ukraińskiej Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego.
Z zebranych środków zostały zakupione cieple koce, odzież termoaktywna, lampy, kuchenki przenośne oraz lekarstwa dla najbardziej potrzebujących. Dary trafiły głównie do dzieci oraz osób starszych i samotnych.
Słowa wdzięczności kierowane są także do spółki Energetyka Cieplna Opolszczyzny SA oraz Grupy Kapitałowej ECO za przekazanie 200 powerbanków.
S. Aldona Skrzypiec SSpS, Jałmużnik Biskupa Opolskiego, dziękuje imieniu swoim i tych wszystkich, do których ta pomoc dotarła wsparcie i udział w zbiórce.
50. Piesza Pielgrzymka Opolska na Jasną Górę zbliża się wielkimi krokami. Z tej jubileuszowej okazji Wydział Duszpasterski Kurii Diecezji Opolskiej planuje wydać pamiątkową publikację, która opowie o diecezjalnej pielgrzymce oczami jej uczestników. Dlatego już dziś dziękujemy za nadesłane świadectwa (kilka fragmentów publikujemy poniżej), a tych, którzy nadal się wahają, raz jeszcze zachęcamy do spisania osobistych wspomnień.
Na wspomnienia, świadectwa, opowieści czy anegdotki czekamy do piątku 15 maja br. Teksty należy nadsyłać na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
Zapewniamy, że to do pielgrzymów należy decyzja, czym podzielą się w swoim wspomnieniu czy świadectwie. Niemniej dla tych, którzy mają dylemat, przygotowaliśmy kilka podpowiedzi:
- Możecie opisać, jakie znaczenie ma dla Was udział w Pieszej Pielgrzymce Opolskiej na Jasną Górę.
- Możecie podzielić się świadectwem łaski wyproszonej w drodze do Czarnej Madonny.
- Możecie opowiedzieć o doświadczonym dobru czy o wydarzeniach ze szlaku, które zapadły Wam w pamięci albo znacząco na Was wpłynęły.
- Jeśli pielgrzymujecie rodzinnie, to ciekawi nas, jak doświadczenie wspólnej pielgrzymki wpływa na Waszą rodzinę. Ciekawi nas także Wasze spojrzenie na to, dlaczego warto zabierać dzieci na pieszą pielgrzymkę.
- Jeśli od wielu lat wyruszacie na pielgrzymi szlak, możecie podzielić się tym, jak to doroczne doświadczenie Was zmienia i wpływa na Waszą wiarę.
- Jeśli przez wiele lat braliście udział w pielgrzymce, a dziś z różnych przyczyn już nie możecie wyruszyć w drogę, możecie podzielić się tym, jak duchowo uczestniczycie w pielgrzymce.
- Jeśli podejmujecie służbę na pieszej pielgrzymce, możecie podzielić się tym, dlaczego się zaangażowaliście, napisać, jaka to służba, jak ją realizujecie i jakie znaczenie ma dla Was to doświadczenie.
- Jeśli gościcie pielgrzymów posiłkiem albo noclegiem, możecie opowiedzieć o tym, od kiedy i w jaki sposób wspieracie pątników. Podzielcie się tym, dlaczego to robicie, czy napiszcie, jakie macie wspomnienia ze spotkań z pielgrzymami.
Fragment świadectwa Weroniki z 2 fioletowej:
„Moje pielgrzymowanie zaczęło się od najmłodszych lat, bo wraz z rodzicami i rodzeństwem przyjmowaliśmy na nocleg pielgrzymów. To zawsze był czas wyczekiwany, pełny radość i szczęścia. Każdy z nas mógł chwilę porozmawiać z gośćmi. Przyznaję, że początkowo nie rozumiałam, dlaczego są tak zmęczeni i dlaczego śpią na podłodze, skoro mają łóżka. W 2009 r. spali u mnie w domu pielgrzymi z Kędzierzyna-Koźla, czyli z 2 żółtej, którzy zaproponowali, że mogę pójść z nimi, że się mną zajmą. Pamiętam jak dziś, że spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i następnego dnia poszłam z nimi. Rzecz jasna rodzice bardzo się martwili, czy dam radę, a ja nie tylko dałam radę, ale to doświadczenie tak we mnie zostało, że odtąd każdego roku tydzień sierpnia spędzam na pielgrzymim szlaku.”
Fragment wspomnień Haliny z 2 fioletowej:
„(…) Również muszę wymienić rodzinę Gawlik w Kadłubcu. Ta wspaniała rodzina gości pielgrzymów od długich już lat. Były lata, że dla nas, pielgrzymów przeznaczali prawie cały dom. Czasami było nas ponad 30 osób. Zawsze była zupa na stole, kanapki, pyszne ciasto, kawa i herbata. Łazienka z ciepłą wodą również była do naszej dyspozycji. Wieczorem rozbrzmiewała gra na gitarze oraz śpiew piosenek pielgrzymkowych. To był piękny, niepowtarzalny czas, który z nostalgią wspominamy i już na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Często mówi się, że ludzie zamykają się w sobie, obojętnieją na potrzeby lub krzywdę drugiego człowieka. Jednak my, pielgrzymi widzimy, ile jest dobra w drugim człowieku. Odczuwamy to każdego dnia, gdy po drodze lub na postojach częstują nas, spragnionych wodą, owocami, ciastem, kanapkami lub kawą. (…) W ubiegłym roku wracałam z pielgrzymki z radością serca i tak jakoś utwierdzona w przekonaniu, że pomimo mojego podeszłego wieku jeszcze pójdę po raz 40. do kochanej Mamy. Opatrzność Boża jednak inaczej pokierowała moimi planami. Podczas wykonywania pracy przy kwiatach, upadłam, doznając złamania kości łonowej. Ból i długie leżenie. Codzienna rehabilitacja powoli postawiła mnie na nogi, a pomimo cierpienia doznałam tak wiele wsparcia modlitewnego od naszej grupy pielgrzymkowej z ojcem Szymonem na czele. Tyle życzliwości, dobroci, modlitwy od naszych sióstr i braci, a także częstych odwiedzin, gdy tak długo musiałam leżeć. (…) Niestety już nie mogę iść na pielgrzymkę. Ufam jednak, że będzie mi dane być na szczycie Jasnej Góry w dniu pielgrzymki, aby podziękować Mateczce Jasnogórskiej za to, że mogę chodzić oraz za ogrom łask, jakimi w ciągu tych długich lat pielgrzymowania nas obdarzała.”
Fragment relacji ks. Marcina Worbsa z I Pieszej Pielgrzymki Opolskiej, która odbyła się w 1977 r.:
„W pierwszej pielgrzymce niemal wszystko było swego rodzaju eksperymentalnym testowaniem. Mocno wyczuwało się, że w głowach organizatorów wciąż obecne były pytania: Czy eksperyment ten się uda? Czy ta nowa pielgrzymka się przyjmie? W pewnym sensie pielgrzymka miała więc jakby prowizoryczny charakter. Przykładem tego mogą być chociażby pielgrzymkowe znaczki – okrągłe, fioletowe kółeczka wykonane ze zwykłego płótna z wizerunkiem białego krzyża osadzonego na literze M i z napisem »Opole – Jasna Góra 1977«. Gdy w przedostatnim dniu pielgrzymki rzęsiście padało, te »wątłe« znaczki nie wytrzymały próby i po prostu wyblakły. Mimo to, do dziś przechowuję mój wyblakły znaczek ze wzruszeniem i czcią niczym jakąś cenną relikwię. Trwałe, »deszczoodporne«, plastikowe i kolorowe znaczki, będące wyrazem przynależności do poszczególnych grup, to rzecz znana dopiero od drugiej pielgrzymki.”